Kompleksowy strój ratownika medycznego musi się składać z kilku warstw odzieży. Podstawą jest T-shirt oraz koszula, a także luźne spodnie medyczne. Nie może zabraknąć również polara, wygodnych butów oraz czapki i rękawiczek. Zimą niezbędna będzie także ciepła kurtka. Wszystkie elementy garderoby muszą mieć ponadto akcenty
Wysokiej jakości buty Magnum Mach I 3.0 ASTM. 300,00 zł 230,00 zł Brutto. W pracy ratownika medycznego liczy się każda sekunda. Dlatego oferujemy specjalistyczne buty taktyczne, zaprojektowane z myślą o wyzwaniach, jakie stawia przed nimi ich zawód. Bezpieczeństwo, komfort i trwałość to priorytety naszej kolekcji.
Samodzielność zawodowa pielęgniarki, położnej i ratownika medycznego 35 Przepisy art. 10a–10c, wzorowane na regulacji zawartej w art. 33 Ustawy z dnia 5 grudnia o zawodach lekarza i lekarza dentysty27 (o zbliżonym brzmieniu), zrównują ratowników medycznych i pielę- gniarki systemu z lekarzem w zakresie prawa do działania bez zgody
Średnia pensja, jaką pobiera ratownik medyczny zatrudniony na pełny etat to, wedle Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń firmy Sedlak & Sedlak, 4,2 tys. zł brutto miesięcznie. 25 proc. najlepiej opłacanych pracowników na rynku pobiera ponad 5,1 tys. zł brutto miesięcznie, co drugi ratownik zarabia jednak w przedziale od 3,5 do 5,1 tys
Marzy mi się ochrona zdrowia, w której tego rodzaju wątpliwości ujawniane przez lekarza czy ratownika medycznego stają się sygnałem, że musimy coś przeanalizować. Nie chodzi o szukanie winnych – chodzi o sugestie, zalecenia czy procedury, które mogą sprawić, że wszyscy się na danym przypadku czegoś nauczą.
Praca ratownika medycznego może być niebezpieczna, ponieważ ratownicy często stawiają czoła nieprzewidywalnym sytuacjom, wypadkom drogowym, przemocą lub innym ryzykownym sytuacjom. W związku z tym, ratownicy medyczni muszą być odpowiednio wyszkoleni, stosować środki bezpieczeństwa i zachować czujność.
Praca: Ratownik medyczny w Rudzie Śląskiej. 131.000+ aktualnych ofert pracy. Pełny etat, praca tymczasowa, niepełny etat. Konkurencyjne wynagrodzenie. Informacja o pracodawcach. Szybko & bezpłatnie. Zacznij nową karierę już teraz!
28 zł / stawka godzinowa. Zakres obowiązków: Zapewnienie bezpieczeństwa osób przebywających i kapiących się na basenie i pływalni. Praca w godz. 7:00-22:00 - dwuzmianowa po 7 lub 8 h. Praca na basenach na terenie miasta Kołobrzeg.
W Warszawie zarobki będą wahały się od ok. 80 do 150 zł brutto za sesję. Dla porównania, w Rzeszowie stawki będą znacznie niższe — około 40–80 zł brutto. Zarobki fizjoterapeuty za granicą . Praca w Niemczech to dobry wybór dla fizjoterapeuty. Może on tu zarobić średnio 11000 zł brutto miesięcznie.
5) swoim dotychczasowym zachowaniem daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu ratownika medycznego, w szczególności nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicz-nego lub umyślne przestępstwo skarbowe; 6) posiada prawo wykonywania zawodu ratownika medycznego. Art. 3. 1.
FYJl. Lekarz w Polsce zarabia mniej niż fryzjer. W Wielkiej Brytanii lekarze należą do jednej z najlepiej uposażonych grup zawodowych. Nie tylko na Wyspach ale i w całej Europie, zarabiając brutto około 70 tys. funtów rocznie, co po opłaceniu podatku wynosi cztery tysiące funtów miesięcznie. Na rękę. Uczciwie zapracowane - a nie żadne łapówkarskie haracze za nogi szpitalnego łóżka. Na pounijne zaproszenie rekrutacyjne brytyjskich szpitali, borykających się z kryzysem kadrowym odpowiedziało wielu polskich lekarzy. Ze zwycięzcami ostrego sita selekcji, młodymi polskimi pediatrami zatrudnionymi w londyńskich szpitalach, rozmawia Anna Cholewa-Selo. Złe samopoczucie Dla Agnieszki decyzja wyjazdu z Polski była łatwa Od profesora dostała propozycję rocznego stażu w Londynie z możliwością specjalizacji w endokrynologii dziecięcej i zdobycia doświadczenia w jednym z najlepszych londyńskich szpitali, King’s College Hospital Oprócz załatwienia formalności, musiała jeszcze wpłacić £290 aby stać się członkiem Brytyjskiej Izby Lekarskiej – Dla takiej młodej lekarki jak ja – była to życiowa szansa - mówi Agnieszka Małgorzata spróbowała szczęścia na komisjach rekrutacyjnych, właściwie nie wierząc, że coś z tego wyjdzie Przy takiej konkurencji i z jej angielskim Najbardziej jednak przerażała ją wizja ewentualnego sukcesu Miała dobrze prosperujący gabinet prywatny, ale kusił smak przygody, szansa wyszlifowania języka, sprawdzenie się w nowych warunkach i kształcenie dzieci A także, cóż tu ukrywać - nieporównywalnie wyższe zarobki Krzysztof nie kryje poirytowania, kiedy mówi o sytuacji lekarzy w Polsce – Tam praca lekarza nie daje żadnej satysfakcji, bo jest taki bałagan, że nie starcza czasu, rozumu i nerwów, żeby spokojnie leczyć ludzi – mówi Kiedyś byłem w Anglii na praktykach studenckich i wiedziałem, że panuje tu system konsultingu czyli wspólne i demokratyczne prowadzenie oddziału przez paru specjalistów, a nie jak w Polsce- pod dowództwem jednego ordynatora, od którego zależy wszystko. Zwerbowany przez agencję, ze znakomitym angielskim, Krzysztof zjawił się w Londynie jako jeden z pierwszych polskich lekarzy zatrudnionych po maju 2004r. Objawy lekkiej nerwicyKiedy poinformowano ich o konkursowym zwycięstwie, nieporównywalnie wysokich zarobkach a także o stanowiskach, jakie mieli zająć w brytyjskim systemie zdrowia – nie wierzyli oczom i uszom. Dokładnie sprawdzali decyzję komisji. Na wszelki wypadek, gdyby podwinęła się noga - wzięli bezpłatne roczne urlopy i nie spalili za sobą ani jednego mostu. Bowiem przezorny... Agnieszka znając Anglię z poprzednich praktyk i pobytów, wierzyła, że uda się załatwić skomplikowane formalności. Małgorzata przyleciała z mężem na parę dni, żeby zobaczyć, czy stara Anglia jest na pewno tym miejscem, w którym chciałaby żyć i pracować, bo przecież tutaj nigdy jeszcze nie była. Krzysztof, znając tutejsze realia, przyjechał sam, żeby wybadać grunt. Zostawiając w Polsce synów i wciąż jeszcze zatrudnioną żonę. Bo nigdy nie zaszkodzi nadmiar ostrożności. W poczekalniWprowadzenie cudzoziemskich lekarzy do gabinetu, czyli przygotowanie ich do nowego systemu pracy zależy od szpitala. Krzysztof, którego zatrudniono w Queen Elizabeth Hospital na południu Londynu, do dziś wdzięczny jest za dwumiesięczne szkolenie. – Na początku chodziłem za lekarzami jak za panią matką ucząc się organizacji i metodyki pracy. Za co zresztą otrzymywałem pełne uposażenie. Agnieszka też miała szczęście, bo trafiła do wyjątkowo pomocnego ordynatora endokrynologii dziecięcej. Początkowo najbardziej cierpiała z braku informacji o zasadach przyjmowania do szpitala, czy systemie komunikowania się z lekarzem rodzinnym GP. Gdyby nie uczynny ordynator, który po ojcowsku przyuczał poświęcając własny czas - o wiele dłużej błądziłaby po omacku. Małgorzata trafiła do tego samego szpitala co Agnieszka, choć na inny odział. Od pierwszego dnia rzucono ją na głęboką wodę. – Przyszedł jakiś facet, dał mi pudełeczko i powiedział „to jest twój bleep”. Nie miałam pojęcia co się z tym robi. Okazało się, że jest to telefon wewnętrzny. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia, no, ale wtedy to było kolejne zaskoczenie. Tak jak i zresztą wiele innych, na przykład tutejszy system komputerowy - mówi Małgorzata. Już na miejscu dowiedzieli się, że roczny kontrakt wcale nie oznacza ciągłości zatrudnienia, ponieważ tradycyjnie w Anglii, każdy lekarz szpitalny (w odróżnieniu od rejonowego) musi pracować co pół roku w innym miejscu. W praktyce oznacza to przejście przez ponowne sito rekrutacyjne, aby przedłużyć kontrakt. Tym razem konkurując z samymi Anglikami na ich własnym terenie. Rotacji nie podlegają tylko konsultanci - ordynatorzy. Ogromny szok, rujnujący poczucie bezpieczeństwa oraz pytanie - co będzie za sześć miesięcy? Najlepszy na stres - relaksFunkcje zawodowe pełnione przez Agnieszkę w Polsce i Anglii są równorzędne. Z racji tego, że jest stażystką, początkowo miała trochę związane ręce i najbardziej brakowało samodzielności decyzji, do których była przyzwyczajona w Polsce. Ale teraz czuje, że „zrelaksowano” kontrolę, a zwierzchnicy coraz częściej dają jej możliwość samodzielnego działania. Małgorzata, w Polsce neurolog dziecięcy, jest zastępcą ordynatora. Prestiżowo podobnie jak w Polsce. Dlatego potraktowano ją tu od początku jak równorzędnego partnera i mimo nieznajomości tutejszego gruntu - oczekiwano tej samej sprawności funkcjonowania. Było to szalenie stresujące, choć nie bez domieszki satysfakcji, że przeżywane stresy są ceną za równość zawodową. Ale na początku, bez porządnego instruktażu – było bardzo trudno. Krzysztof, podobnie jak Małgorzata, jest zastępcą ordynatora. Kiedy tu przyjechał w zeszłym roku, agencja nie tylko zafundowała mu przelot, ale także zapewniła eleganckie przywitanie. - Na lotnisku stał facet z tablicą „Doktor Krzysztof Magier”, który zaprowadził mnie do wspaniałego czarnego Mercedesa i zawiózł do szpitala. Był to przedsmak tutejszego traktowania lekarzy jako elity. Inaczej, niż w Polsce, gdzie jesteśmy popychadłami oczernianymi w gazetach, którym próbuje się odebrać resztki godności - mówi z satysfakcją Krzysztof. Na stosunki w pracy na razie nie uskarża się nikt. Oczywiste, że na towarzyskich pogaduszkach Anglicy wolą być ze sobą – tak jak Polacy wolą plotkować z Polakami. Ale nigdy jeszcze nie odczuli, żeby ktoś ich poniżał, czy izolował za to, że są cudzoziemcami, którymi zresztą przepełniona jest brytyjska służba zdrowia. No, chyba z wyjątkiem tego angielskiego lekarza, którego Małgorzata poprosiła o pomoc w diagnozie. Odmówił, mówiąc, że powinna radzić sobie sama, mając te same kwalifikacje i pensje. Przejmowała się takimi rzeczami na początku ale teraz jest już bardziej wyluzowana. Krzysztof czuje europejską wspólnotę z angielskimi lekarzami. Nie tam znowu, żeby ktoś był rasistą, ale w końcu był jedynym …białym lekarzem na oddziale. Udało mu się po pół roku zostać w tym samym szpitalu, a teraz wygrał miejsce w jednej z najstarszych londyńskich klinik - St Thomas’ Hospital. Mylne diagnozy, czyli obalanie mitówTo nieprawda, że angielscy lekarze pracują krócej - mówi Agnieszka. Tutaj pracuje się dłużej i bardziej intensywnie, niż w Polsce. Wynika to z mniejszej liczby lekarzy, przy takiej samej liczbie pacjentów. Ale jedna posada całkowicie wystarcza na utrzymanie się. Polski lekarz powinien być w szpitalu do godz. 16. ale w praktyce od godz. 14 nie widać go na horyzoncie. Bo, albo ma prywatny gabinet ,albo dorabia na boku. Tutaj, nawet jeśli jest luka czasowa, to trzeba siedzieć w pracy. Można w tym czasie pójść do biblioteki i dokształcać się. – Właśnie- przytakuje Krzysztof – w Polsce na dokształcanie patrzy się z przymrużeniem oka, jako na wykręt od obowiązków, a tutaj to jest nieodzowny element zdobywania kwalifikacji. Małgorzacie nie podoba się, że leczenie specjalistyczne w Anglii podciągnięte jest pod leczenie ogólne. W Polsce neurologia, cukrzyca, czy ortopedia egzystują osobno. Dziecko z takimi schorzeniami, kierowane jest na oddział specjalistyczny. Natomiast w Anglii pozostaje na oddziale ogólnym, gdzie pediatra, konsultuje się ze specjalistą przeważnie…. przez telefon. – To nie jest dobra forma opieki nad pacjentem. Uważam, że polski model jest lepszy – twierdzi. Krzysztof ma odmienne zdanie. – Pora skończyć ze specjalistą tylko od lewego czy prawego ucha. Wąska specjalizacja nie pozwala rozwijać się i dobrze, że lekarz zajmuje się szerokim wachlarzem chorób, o których kiedyś tylko czytał w podręczniku. No, to co, że konsultuje się telefoniczne. Diagnostyka oparta jest na symptomach, które łatwo rozczytać przy odpowiedniej wiedzy. Mają zastrzeżenia do dominacji szpitalnych menadżerów, wytyczających kierunek służby zdrowia bzdurnymi zarządzeniami. Jak to, że decyzja o leczeniu pacjenta w izbie przyjęć musi być podjęta w ciągu czterech godzin. - To nieporozumienie. Czekanie na wyniki może trwać dłużej, niż czas określony przez klepsydrę biurokratów – zżyma się Krzysztof. Agnieszka jest zaszokowana skromnym dofinansowaniem poradni na podstawowe badania oraz znikomą profilaktyką. Na rezonans magnetyczny angielski pacjent przeciętnie czeka około ośmiu miesięcy, co byłoby nie do pomyślenia w Polsce – mówi. Jeśli zdrowy pacjent poprosi lekarza GP o kontrolne badania krwi – to na pewno ich nie dostanie. Profilaktyka odgrywa małą rolę o czym świadczy fakt, że obowiązkowa cytologia przeprowadzana jest raz… na trzy lata. Brak posiadania dokumentacji choroby przez pacjenta w Anglii przeszkadza wszystkim. Jak można nie mieć w domu karty wypisowej z pobytu w szpitalu? Albo wyników badań? Nawet jeśli pacjent wraca do tego samego szpitala za tydzień – to w komputerze, poza wynikami, nie ma żadnych danych o hospitalizacji z zeszłego tygodnia. Bankiem informacji jest lekarz GP, do którego szpital wysyła dane chorego, takie jak wyniki badań krwi i moczu, których angielski pacjent jeszcze nigdy nie widział. I nieprędko zobaczy - taka tu tradycja. Lekarz szpitalny, w nocy, gdy przychodnie są już zamknięte, musi odręcznie spisać historię choroby, opierając się na informacjach dostarczonych przez Co za średniowiecze w wieku komputerów - dziwi się Małgorzata. I co może powiedzieć lekarzowi pacjent, który przeważnie jest ignorantem jeśli chodzi o własne zdrowie, bo tutejszy poziom wiedzy o medycynie jest niski. Wielokrotnie rodzice nie znają nazwy choroby na które cierpi ich własne dziecko. Nie mówiąc o lekarstwach. - W Polsce, pacjent niejednokrotnie dorównuje wiedzą lekarzowi, zna nazwy lekarstw, dawki i symptomy choroby. Jest dobrym partnerem do czuwania nad zdrowiem. Tutaj – ci ludzie są chyba z Marsa. Niczego o zdrowiu nie wiedzą, bez względu na to czy są hydraulikami, czy prawnikami mówi Krzysztof. Balsam na bolączkiZ aprobatą spotyka sie tutejsza decentralizacja służby zdrowia, polegająca na stworzeniu regionalnych ośrodków specjalistycznych. W przychodniach powiatowych specjaliści regularnie konsultują trudne przypadki chorobowe. - W Polsce, żeby dostać się do ośrodka specjalistycznego w dużym mieście, trzeba przejechać pół kraju. A gdzie troska o dobro i wygodę pacjenta?- pyta Agnieszka. Małgorzata jest pod wrażeniem doskonałej organizacji i przeszkolenia służb paramedycznych, które transportując chorych karetką bez lekarza, samodzielnie podejmują decyzje. - Przygotowują grunt tak profesjonalnie, że po dotarciu chorego do szpitala czeka na niego zespół lekarski z odpowiednim sprzętem. – No, i ten błyskawiczny transport w zatłoczonym Londynie – dodaje Krzysztof. Od dwóch do ośmiu minut! Kultura stosunków międzyludzkich - to bardzo ważny aspekt pracy, którą podkreślają moi rozmówcy. - W Anglii, człowiek traktowany jest z szacunkiem. Jeśli nawet w lekarzu gotuje się ze złości, to nigdy nie pozwoliłby sobie na podniesienie głosu, czy wymysły tak jak w Polsce- mówi Małgorzata. – Rzeczywiście, polscy lekarze potrafią zachowywać się wręcz skandalicznie – przytakują Agnieszka z Krzysztofem- bo na pacjencie rozładowują swoje frustracje. Dlatego angielska kurtuazja jest balsamem na ludzkie bolączki. Dobre wynagrodzenie i możność utrzymania się z jednego tylko zajęcia, bez konieczności dorabiania na boku - młodzi polscy lekarze widzą jako bodziec o dbałość standardu wykonywanej pracy i gwarancję lojalności w stosunku do pracodawcy. Finansowe zabezpieczenie i spokój w wykonywaniu zawodu dają satysfakcję zawodową. - I nie chodzi tu tylko o lekarzy – dodaje Agnieszka. Największe brawa, ale i cięgi zbiera angielska relacja ordynator – lekarze. W Polsce jest ona oparta na kulcie jednostki, w którym ordynator, równy kwalifikacjami i doświadczeniem swoim kolegom specjalistom - ma prawo wyłączności decyzji nie tylko jeśli chodzi o pacjentów, ale też decydują o sprawach administracyjnych, tj. urlopy, szkolenia itp. - Jeśli ordynatorem jest osobą normalną, bez nerwicy i nadmuchanego „ja” - to można pracować – mówi spieniony Krzysztof. No, ale jak zdarzy się jakiś żądny władzy despota – to już jest horror. Agnieszka i Krzysztof chwalą konsultancki system, który dla nich jest demokratycznym systemem zarządzania gwarantującym bezpieczeństwo pacjenta. W razie wątpliwości, zawsze można naradzić się z kolegami, a diagnostyczne pomyłki wyklucza do minimum czujny i samokontrolujący się zespół lekarski. Malgorzata jest zdecydowaną przeciwniczką tego układu – który, jej zdaniem - „rozwala” brytyjską służbę zdrowia. - Choć polski system ordynatorski nie jest idealny - to gwarantuje pacjentowi ciągłość opieki. Tutaj, za każdym razem, pacjent widzi innego lekarza, któremu trzeba przypominać o co chodzi – krytykuje. To nie sanatoriumPracują dłużej, nie tylko ze względu na wymiar godzin, ale dlatego, że muszą wpasować się w oczekiwania środowiska. A angielski lekarz nie pójdzie do domu zanim nie dopnie wszystkiego na ostatni guzik. Taka mentalność. Co dla nich, polskich nowicjuszy, oznacza codzienne zostawanie po pracy o godzinę dłużej, czasem dwie. Wolne chwile spędzają nad książkami, wkuwając nową terminologię i uzupełniając wiedzę. Wiadomo - nawet najlepszy zagraniczny specjalista musi nauczyć się wielu nowych rzeczy w obcym kontekście. I pilnować się, żeby z tego kontekstu nie wypaść. Agnieszka, pomimo, że ma kontrakt na pół etatu, siedzi w szpitalu równe osiem godzin, plus to dodatkowe „dopinanie guzika”. W wolnym czasie zwiedza. Ma już swoje ukochane londyńskie zakątki jak Greenwich, Notting Hill czy nadbrzeża Tamizy. Zna kilku Anglików, ale o wiele lepiej czuje się w towarzystwie Szkotów i Irlandczyków. Może ze względu na podobny temperament? Na początku była Anglią zafascynowana. Teraz to trochę przybladło, bo widzi różne aspekty tutejszego życia, niekoniecznie najlepsze. Ale po czterech miesiącach, jeszcze trochę zostało z oczarowania. Małgorzata cierpi na brak czasu, bo oprócz pracy i nauki jest także matką i żoną. Wiadomo - kobieta na dwóch posadach. Najbardziej pokochała największy na świecie sklep z zabawkami Hamleys na Regent Street. – Jak tam można cudownie pobawić się – śmieje się. Wykupili z mężem ulgową kartę wstępu do Narodowych Pamiątek (National Heritage) i całą rodziną, w niedzielne popołudnia, zwiedzają stare zamki, zabytkowe ruiny i parki narodowe. Z tego wałęsania się nabrali przeświadczenie, że cała Anglia jest bajkowa. Kontakty z Anglikami ułatwia szkoła i Małgorzatę zaproszono już na herbatkę dla matek. Nie poszła, bo akurat wkuwała lekarskie protokóły. Na dyżurach w pogotowiu, napatrzyła się na akty przemocy i tak straszliwe znęcanie się nad dziećmi, że jak mówi, tak okrutnej patologii nie spotkała w Polsce podczas osiemnastu lat wykonywania zawodu. Może dlatego, że sławny szpital Kings’s College, znajduje się w jednej z najbiedniejszych dzielnic Londynu, zamieszkałej głównie przez dysfunkcyjne kolorowe rodziny? W czasie szkolenia, wszyscy nowi lekarze dostają ostrzeżenie, żeby nie chodzić wieczorem po ulicach, jeśli nie chcą być zanożowani i wrócić do szpitala w charakterze pacjentów. Krzysztof cieszy się z nieporównywalnie lepszego standardu życia, który może zapewnić rodzinie dzięki tylko jednej pracy. A nie jak w Polsce – trzymając sto srok za ogon. Ma czas na życie rodzinne, wypoczynek i zwiedzanie, pomimo, że codziennie nadal się dokształca. Najbardziej ze zmian cieszą się dzieci, bo wreszcie mama przestała pracować i jest w domu. Jacy znajomi? Nie z pracy, bo co sześciomiesięczna rotacja utrudnia zawieranie przyjaźni. Krzysztof ma jednak dobre stosunki z sąsiadami, którzy są, albo kosmopolityczną mieszanką, albo rdzennymi Anglikami. Herbatki, grile i kolacyjki. Nawet nie dopuszcza myśli, że mógłby przegrać konkurs na przedłużenie kontraktu. Będzie pracować tak ciężko, dopóki nie wygra. Recepta na życieBogatsza o nowe doświadczenia Agnieszka definitywnie wróci do Polski. Może nawet coś jej zostanie z tej angielskiej pensji, choć wątpi, bo utrzymanie tutaj jest bardzo kosztowne – czynsz za mieszkanie, koszty transportu czy ceny żywności. Wszystko horrendalnie drogie. Chciałaby tu jeszcze przyjechać na dodatkowe szkolenia - ale swoją przyszłość widzi w Polsce. Małgorzata planuje zostać tu jeszcze kilka lat, jeśli oczywiście uda się wygrać przedłużenie kontraktu. Na razie na jej utrzymaniu pozostaje troje dzieci i szukający w Anglii zatrudnienia mąż. Finansowo, jeszcze nie wyszli na prostą, bo wynajęcie domu i prywatna szkoła najstarszego syna pochłonęły wszystkie oszczędności. Nie, żeby mieli wygórowane ambicje, ale w środku roku szkolnego nie mogli znaleźć miejsca w szkole państwowej. Bogu dzięki teraz udało się i od września dzieci chodzą do bezpłatnych szkół katolickich. Krzysztof chciałby zamieszkać w Anglii na dłużej. Marzy mu się zostanie konsultantem. Nawet już raz podchodził do konkursu – ale komisja nie zakwalifi- kowała żadnego z kandydatów. Więc może w ciągu następnych paru lat zrealizuje swoje marzenia. Czy rzeczywiście powrót do Polski jest realny? Śmiejąc się, zaprzecza. – Chyba, że wybory wygra Korwin-Mikke, którego partię popieram już od szesnastu lat. Wrócę na stałe tylko wtedy, kiedy w Polsce będzie prawdziwy kapitalizm, szacunek dla jednostki, niskie podatki i ubezpieczenia emerytalne. Wszystko to, bez współudziału bandy eks-komunistów. Czy moje marzenia w końcu kiedyś staną się rzeczywistością, czy Patrząc na exodus młodych ludzi z Polski,H H Hto tylko urojenie umysłu?- pyta. którym sytuacja materialna nie pozwala na wykonywanie zawodu, ani ułożenie sobie normalnego życia we własnym kraju – ogarnia smutek. Z domieszką wściekłości. Że za studia zapłaci polski podatnik, a z wykształcenia i pracy Polaka będą miały profit inne państwa. I też, że tak źle zarządzany kraj skazuje ludzi na banicję. Ale przecież każdy ma prawo układać sobie życie jak najlepiej. Więc wyjeżdżają. W siną dal. Jakie jest ich przesłanie do nowego rządu? Parę dobrych i generalnych posunięć opartych na kompetencji, uczciwości i odpowiedzialności wobec narodu, zawróciłoby z emigranckich dróg rzesze Polaków błąkających się po świecie w poszukiwaniu nie tylko chleba, ale i satysfakcji z wykonywanego zawodu i ogólnych perspektyw. Czyli tak zwanego godnego życia. Czy to aż takie wygórowane roszczenia?
Proces rekrutacji. Po pozytywnej rozmowie kwalifikacyjnej, zaliczeniu jazdy próbnej rozpoczyna żmudne dostarczanie dokumentów, przygotowywanie się do egzaminu na prawo jazdy C1. Przyznam się , że nie bardzo zdawałem sobie sprawę jak wygląda proces , szkolenia ratownika medycznego przed rozpoczęciem pracy w pogotowiu. Mimo , iż wiedziałem , że ma być nam zaoferowane pełne szkolenie , bałem się , że może być podobnie jak w Polsce , że czym prędzej mój pracodawca będzie chciał wypchnąć mnie do pracy na karetce. Jak się okazało nic bardziej mylnego. JAK TO WYGLĄDA W POLSCE W realiach polskich kiedy przychodziłem pierwszy raz do pracy wyglądało to w następujący sposób: Krótka rozmowa z oddziałową/kierownikiem stacji, bardziej polegała na tym by jak najszybciej pokazać stację, wypełnić całą papierologię i powiedzieć kiedy przychodzi się na pierwszy pierwszym dniu dyżuru najczęściej twój zmiennik daje ci kluczyki do karetki, rzuca zdawkowe co użył czy trzeba coś uzupełnić i to wszystko. Wchodząc do karetki muszę błyskawicznie ogarnąć gdzie znajduje się jakie wyposażenie oraz jak ono działa, żeby uniknąć przykrych niespodzianek. W zależności od tego czy dyżur będzie spokojny czy nie mogę mieć na to kilka minut lub kilka godzin, chociaż częściej przy moim wrodzonym szczęściu mam do czynienia z tą pierwszą opcją. W sumie moja przygoda z prowadzeniem pojazdów uprzywilejowanych zaczęła się w ten sposób , że po badaniach lekarskich oraz zdaniu testów psychotechnicznych , co ni jak nie przybliżyło mnie do poznania sekretu jak należy poprawnie zachować się przy prowadzeniu pojazdów uprzywilejowanych. Dzięki temu, że przez kilka dobrych lat zanim mogłem usiąść za kierownicę karetki jako Ratownik – Kierowca miałem możliwość obserwacji moich kolegów prowadzących pojazd na sygnale łatwiej było mi wypracować swój styl jazdy, biorąc co najlepsze ze stylu jazdy moich kolegów. Tymczasem w Anglii … No i tu się zaczyna zabawa. Przede wszystkim powiedzmy sobie otwarcie – W Anglii nikt z ulicy nie wejdzie od razu do karetki i nie pojedzie do pacjenta. Nie zależnie od tego czy jest to osoba która dopiero zaczyna pracę w zawodzie i zaczyna szkolenie na technika, czy jest to paramedyk z 20 letnim stażem który przechodzi z innego pogotowia do pracy w drugim pogotowiu. Chcąc prowadzić pojazd uprzywilejowany w Wielkiej Brytanii (a żeby pracować w pogotowiu masz mieć te uprawnienia) musisz ukończyć specjalny trwający cztery tygodnie czyli około 160 godzin kurs – Blue Light Course który uprawnia nas do prowadzenia samochodów uprzywilejowanych na terenie UK. Część pracodawców wymaga zrobienia sobie tego kursu w prywatnej firmie, zdecydowana jednak większość stacji pogotowia prowadzi swoje szkolenia. Kończą się one egzaminem teoretycznym i praktycznym. O kursie tym opowiem szerzej w jednym z kolejnych felietonów. Podsumowując kurs ten przysposabia do bezpiecznego i sprawnego prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Nie wyobrażam sobie , żeby polski pracodawca zorganizował pracownikowi miesięczny kurs prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych jednocześnie wypłacając pracownikowi normalną pensję. Każde pogotowie działające na terenie Wielkiej Brytanii posiada standaryzowany do swoich potrzeb sprzęt – znaczy to , że wyposażenie każdego ambulansu będącego na wyposażeniu tego pogotowia posiada ten sam sprzęt. Tak więc najbardziej zaawansowane elementy wyposażenia czyli defibrylator, respirator, ssak elektryczny są w każdej karetce takie same. Na przykład w moim pogotowiu 98% ambulansów ratunkowych posiada defibrylator Lifepack 15 każdy z dokładnie tym samym osprzętem. 2% ambulansów ratunkowych posiada jeszcze Lifepack 12 czyli starszy model tego defibrylatora który jest sukcesywnie wypierany przez młodszego członka rodziny. W innych pogotowiach karetki mają na wyposażeniu na przykład tylko defibrylatory Zoll lub Corpuls. Również torby medyczne posiadają to samo wyposażenie rozmieszczone w dokładnie tych samych miejscach. Tak samo wygląda również rozmieszczenie leków używanych w każdej karetce mojego pogotowia. Każde pogotowie posiada swoje specyficzne procedury, dokumentację oraz postępowanie. Dlatego każda osoba która przychodzi z zewnątrz do danego pogotowia przechodzi musi przejść szkolenie które zaznajamia pracownika z procedurami, dokumentacją i polityką danej firmy zapoznać się ze sprzętem którym dysponuje dane pogotowie, oraz przygotować się do pracy na drodze zgodnej z wytycznymi tego pogotowia. W zależności od tego jaką funkcję ma osoba która przychodzi do pracy w pogotowiu kurs ten może trwać 2-4 tygodni. Jest on również wliczany jako normalny czas pracy. No więc ukończyliśmy 4 tygodniowy kurs blue light , kolejne 4 tygodnie spędziliśmy zapoznając się z dokumentami i ćwicząc na sali treningowej. Nic prostszego mogę już iść na stację, mój zmiennik da mi kluczyki do karetki i zaczynam pracę. Nic bardziej mylnego. Kiedy zostanie mi przydzielona moja grupa pracy czyli kilka stacji które znajdują się pod wspólnym zarządzaniem zostaje mi wyznaczony dzień indukcji kiedy to jeden z managerów mojej grupy przywita mnie na mojej stacji, opowie o zasadach panujących na stacjach w grupie. Wskaże gdzie są wyjścia ewakuacyjne, miejsca odpoczynku poda wszystkie ważne kody które obowiązują na stacjach w grupie. Pokaże mi gdzie znajdują się szpitalne oddziały ratunkowe w moim miejscu pracy, jak funkcjonują i którędy mogę do nich dojechać. Po zakończeniu indukcji pozostaje mi kilka zmian – najczęściej od 3-6 12 godzinnych dyżurów. Pracuje się wówczas jako trzecia – dodatkowa osoba w zespole gdzie przede wszystkim obserwujemy jak wygląda praca , mamy możliwość wypełniać karty wyjazdowe pod nadzorem, a także zapoznać się z charakterem pracy w swojej grupie. Jak widać cały proces rozpoczynania pracy w pogotowiu brytyjskim różni się diametralnie od procesiku zatrudnienia w Polsce. O ile w Polsce rozpoczęcie pracy , szczególnie jako kierowca ratownik wiąże się z tym że rozpoczynasz pracę błądząc we mgle kończy się w chwili obecnej 14 godzinny kurs prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych (6 godzin teorii + 8 praktyki) który nie przygotuje nikogo w pełni do roli kierowcy pojazdu uprzywilejowanego . Jako ratownik najczęściej spotykasz się z problemem sprzętu którego działania nie znasz (różne rodzaje defibrylatorów , respiratorów , pomp infuzyjnych itp) i którego zasady działania musisz się nauczyć albo twój kolega będzie na tyle dobry ,że pokaże ci działanie tego sprzętu. Mimo wszystko każde pogotowie w Polsce działa troszkę inaczej i brakuje jednak kompleksowego przygotowania do pracy w danej stacji lub rejonie.
Pozostałe ogłoszenia Znaleziono 60 ogłoszeń Znaleziono 60 ogłoszeń Twoje ogłoszenie na górze listy? Wyróżnij! Ratownik medyczny, prywatny transport sanitarny, Słupsk 8 400 zł/godz. brutto Słupsk wczoraj 14:13 Pełny etat Samozatrudnienie Ratownik medyczny/ kierowca karetki- Koszalin 8 400 zł/godz. brutto Koszalin wczoraj 13:55 Pełny etat Samozatrudnienie Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Łowicz wczoraj 13:10 Niepełny etat Umowa zlecenie zapraszamy | Запрошуємо Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Bydgoszcz wczoraj 12:21 Pełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Wrocław, Krzyki wczoraj 10:28 Pełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Zatrudnię pielęgniarka opiekun osób starszych medyczny ratownik med. od 3 010 zł do 6 000 zł/mies. brutto Piotrków Kujawski 31 lip Pełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Praca dla ratowników medycznych - wizyty domowe od 10 000 zł do 15 000 zł/mies. brutto Wrocław, Śródmieście 31 lip Pełny etat Samozatrudnienie Pielęgniarka/ Położna/ Ratownik Medyczny (domowy pobór krwi)- Rzeszów od 50 zł do 70 zł/godz. brutto House-Med Sp. z Rzeszów 29 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie Ratownik medyczny/Pielęgniarka/Pielęgniarz Katowice, Dąbrówka Mała 29 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie Bądź na bieżąco Czy chcesz otrzymywać podobne oferty pracy na email? Tak, powiadom mnie Gotowe! Powiadomieniami możesz zarządzać tutaj Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Nowa Sól 29 lip Niepełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Tomaszów Lubelski 29 lip Niepełny etat Umowa zlecenie zapraszamy | Запрошуємо Strażak - Ratownik Medyczny Michelin Polska Olsztyn 28 lip Pełny etat Umowa o pracę Ratownik Medyczny Łódź 30 zł/godz. brutto Łódź, Śródmieście 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie Ratownik Medyczny wyjazdy zagraniczne WARSZAWA 30 zł/godz. brutto Warszawa, Mokotów 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie Ratownik Medyczny Warszawa od 30 zł do 35 zł/godz. brutto Warszawa, Mokotów 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie RATOWNIK Medyczny (Kielce) w transporcie sanitarnym Warszawa 30 zł/godz. brutto Kielce 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie RATOWNIK Medyczny (Siedlce) w transporcie sanitarnym Warszawa 30 zł/godz. brutto Siedlce 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie RATOWNIK Medyczny (Puławy) w transporcie sanitarnym Warszawa 30 zł/godz. brutto Puławy 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Bydgoszcz 28 lip Pełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Gorzów Wielkopolski 28 lip Pełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Pracownik Punktu Pobrań (Pielęgniarka/Ratownik Medyczny/Technik AM) Diagnostyka Kozienice 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Kożuchów 28 lip Niepełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Ratownik Medyczny zespół specjalistyczny od 33 zł do 35 zł/mies. brutto Warszawa, Praga-Południe 28 lip Pełny etat Umowa zlecenie Pracownik Punktu Pobrań (Pielęgniarka/Ratownik Medyczny/Technik AM) Diagnostyka Wieruszów 28 lip Pełny etat Umowa o pracę Pielęgniarka/ Ratownik Medyczny/ Położna Radzyń Podlaski 28 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie zapraszamy | Запрошуємо Pielęgniarka/Pielęgniarz/Położna/Położnik/Ratownik Medyczny Synevo Warszawa, Praga-Południe 28 lip Pełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Pielęgniarka/Położna/Technik analityki/Ratownik Medyczny Synevo Toruń 28 lip Niepełny etat Umowa o pracę zapraszamy | Запрошуємо Praca dla ratowników medycznych - wizyty domowe od 5 000 zł do 20 000 zł/mies. brutto Gdańsk, Aniołki 28 lip Niepełny etat Samozatrudnienie Pielęgniarka/ Położna/ Ratownik Medyczny (domowy pobór krwi)- Warszawa od 50 zł do 100 zł/godz. brutto House-Med Sp. z Warszawa, Śródmieście 27 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie Pracownik Punktu Pobrań (Pielęgniarka/Ratownik Medyczny/Technik AM) Diagnostyka Warszawa, Włochy 27 lip Pełny etat Umowa o pracę Pracownik Punktu Pobrań (Pielęgniarka/Ratownik Medyczny/Technik AM) Diagnostyka Kalwaria Zebrzydowska 27 lip Pełny etat Umowa o pracę Pielęgniarka/ Położna/ Ratownik Medyczny (domowy pobór krwi)- Kraków od 50 zł do 70 zł/godz. brutto House-Med Sp. z Kraków, Czyżyny 27 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie Pielęgniarka/ Położna/Ratownik Medyczny (domowy pobór krwi)- Bydgoszcz od 50 zł do 70 zł/godz. brutto House-Med Sp. z Bydgoszcz 27 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie Pielęgniarka/ Położna/ Ratownik Medyczny (domowy pobór krwi)- Szczecin od 50 zł do 70 zł/godz. brutto House-Med Sp. z Szczecin, Centrum 27 lip Dodatkowa / sezonowa Umowa zlecenie Ratownik medyczny z KPP lub bez, atrakcyjne wynagrodzenie, Bydgoszcz Bydgoszcz 27 lip Pełny etat Umowa zlecenie Ratownik Medyczny/Pielęgniarka/Pielęgniarz - Łódź, Rydza-Śmigłego Medicover Healthcare Services Łódź, Śródmieście 27 lip Niepełny etat Inny Pracownik Punktu Pobrań (Pielęgniarka/Ratownik Medyczny/Technik AM) Diagnostyka Nowy Dwór Mazowiecki 26 lip Pełny etat Umowa o pracę Pracownik Punktu Pobrań (Pielęgniarka/Ratownik Medyczny/Technik AM) Diagnostyka Pułtusk 26 lip Pełny etat Umowa o pracę Pielęgniarka/Położna/Technik analityki/Ratownik Medyczny Synevo Jaworzno 26 lip Pełny etat Umowa zlecenie zapraszamy | Запрошуємо